Translate

DLA WSZYSTKICH KTóRZY TRAFILI TU PRZEZ PRZYPADEK

Progenia jest wadą kostną... wciąż obwiniam za to Habsburgów ;)
Spotkałam się z opinią, że leczenie tej wady to nic innego jak operacja plastyczna... hmm skoro tak, to noszenie aparatów ortodontycznych jest też plastyką, tylko że bez noża!
Wykształceni ludzie wmawiali mi że da się z tym żyć... każdemu z nich patrzałam na dolne zęby - schowane za górnymi. I o czym tu mówić... ? ;] Nikt tego nie zrozumie... wysuń dolną szczękę do przodu najbardziej jak umiesz i powiedz "s" "z" "c" ... 20 lat ćwiczyłam poprawną wymowę spółgłosek które tak często występują prostych słowach... 20 lat sepleniłam... 20 lat miałam problemy z jedzeniem (przeżuwaniem)... 20 lat nie odczuwałam przyjemności z żucia gumy... 20 lat nie zdawałam sobie sprawy o ile łatwiejsze jest życie codzienne - proste czynności jak mówienie czy jedzenie nagle sprawiają radość... !
To nie dla wyglądu zdecydowałam się na operacje... i mam nadzieje że większość dotychczasowych progeników jest tego samego zdania... ! Poprawa wyglądu (bo wyraz twarzy jest masakryczny z progenią - coś jak gangster... nawet uśmiech wydaje się być nieszczery) jest dodatkiem do całej reszty zalet jakie niesie ze sobą zabieg.

czwartek, 27 listopada 2008

Aparat stały - ściągamy potwora!




:) :) wciąż go czuje.. ale go nie ma
wciąż o nim myślę... ale go nie ma

:-)

Dnia 17.11.2008r o godzinie 08:34 ściągnęli mi górny (ostatni) łuk aparatu stałego!!
Kilka godzin później stałam przed komisją i broniłam swej pracy dyplomowej ! :) Obroniłam :)

To pewnie ostatni post na tym blogu :) Moje zmagania z progenią zakończyły się, poszło w zapomnienie, podobnie jak studia... :(

niedziela, 5 października 2008

Jeszcze tylko kilkanaście dni.....

Oficjalnie 21 października moje zęby uwolnią się od zameczków drucików zcisku itp itd !!

Koszt ściągnięcia aparatu : 500 zł :)

wtorek, 19 sierpnia 2008

zdjątka...

  


Przepraszam ża tak niskiej jakości foty, ale ciemno w pokoju brak warunków a jutro rano musze z tym jechać na ortodoncje i pewnie tam pozostawić :)
Najważniejsze co chce tu ukazać to te "tajemnicze" płytki którymi mnie obdarowano :) ;p
Takie piękne koronki... może kiedyś się ich pozbędę... hmm nie wiem... na razie to jest mi z nimi do twarzy :)

Czuje się świetnie jakby ktoś pytał :)

środa, 25 czerwca 2008

sobota, 21 czerwca 2008

czwartek, 29 maja 2008

najgorsze za mna....

Dziś do mnie dotarło, że zbliża się koniec!

W sierpniu zdejmuje aparat! :) Może wrzesień... oby przed obroną pracy dyplomowej! :-)
Druciaki towarzyszyły mi w najważniejszych momentach życia - m.in ślub!
Na obronie już ich nie chce mieć! :[

środa, 28 maja 2008

120 dzień bez progenii spędze w Zakopanem!

:) taaaa 2880 godzin ciesze się nowym zgryzem
ciesze i martwię zarazem, bo wciąż odczuwam skutki zabiegu. Czasami zanika czucie w brodzie i powraca ból, nie wiem czy jest silny, bo chyba zdążyłam się do niego przyzwyczaić. Po prostu czuje go! :)
Jeśli chodzi o rozciąganie mięśni to nie wygląda to najlepiej. Rozwarcie ust jest ograniczenie do 3 cm, co ma swoje konsekwencje - mam problemy z jedzeniem! Pewnie w większości to wina aparatu, mam już go dość!!

Mój brzuszek czuje się lepiej :) Przez to zapalenie żołądka schudłam 3 kg ;/ Może i fajnie, ale nie czuje się najlepiej, jestem znów osłabiona blada i brakuje mi chęci do życia. Od dnia zabiegu nie mogę odzyskać energii, tego power-a który stawiał mnie na nogi o 6 nad ranem, kazał biegać jeździć na rowerze, uczyć się...
Jestem taka zmarniała... :(
Na domiar złego wisi nade mną nieukończona praca dyplomowa! :[

A to Olek i Olka - moi przyjaciele z dzieciństwa :)
(czego się nie robi żeby poprawić sobie humor) :

środa, 21 maja 2008

pierwsze problemy (?)

To już 4 dzień kiedy odczuwam mdłości, boli mnie cały brzuch - żołądek wątroba jelita. Gorączka do 39 stopni, potworny ból głowy. Chodze jak na haju... do kibelka truptam jak babunia żeby nie stracić przytomności...

Co się stało? Dieta... doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że po zakończeniu diety płynnej powinnam POWOLI wprowadzać produkty, powoli przeżuwać każdy kęs... Tak może było przez pierwszy tydzień, ale później jak już poczułam, że nie ma problemów z gryzieniem twardych orzechów, to na moim talerzu znajdowało się wszystko to czego mi brakowało przez 6 tygodni diety płynnej !

Wszyscy wokoło wciskali mi największe porcje - bo przecież "musze odzyskać siły!"
Boshe jakie to głupie myślenie!! Zdecydowanie lepiej się czułam na płynnej niż teraz, Polska kuchnia zaczyna mi dotkliwie szkodzić! ... koniec z tym!!

Za tydzień mam zaplanowany wyjazd do Zakopanego a ja nie wiem czy w ogóle uda mi się z tego wyjść.. :-(
wracam do łóżka :(

Uważajcie na to co jecie!!!!!!!!!!!!! szczególnie po zabiegu, bo wątroba jest bardzo słaba po tych sterydach które podają w szpitalu!

wtorek, 6 maja 2008

dawniej i dziś

Jejku jejku ... znalazłam zdjęcie z sierpnia 07` !!! To zdjęcie mi się podobało ??!! brrryyyy... :-)


Kilka miesięcy przed zabiegiem:






3 miesiące po zabiegu:

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

:) śpie

Oczywiście twórczość mojego męża:


piątek, 18 kwietnia 2008

czas goni nas goni nas goni nas cały czas!

oooo tak .... ucieka mi czas szybciej niż kiedykolwiek ;/ Za miesiąc trza będzie oddać dyplom ... ;| a ja nie mam nawet części doświadczalnej ;|
Tłumacze się że to wszystko przez zabieg... długo dochodziłam do sił.

Zdrówko? Wciąż mam obniżone ciśnienie ;/ i chyba mi tak zostanie brrry
wciąż jestem słaba, w zeszłym tygodniu walczyłam z krwawiącym nosem (wciąż wdają się we znaki pooperacyjne dolegliwości) witaminy multiwitaminy itd itp i narazie jest spokój.

:-) opuchlizna już zeszła...prawie . BOOO na przykład DZIŚ rano nabrzmiały mi policzki.... to na pewno przez tą okropną pogode ! ciągle pada !
W zeszłym tygodniu byłam u chirurga i ortodonty... nic ciekawego sie nie dowiedziałam. Teraz pozostało mi oczekiwanie na decyzje o zdjęciu aparatu. JUż się nie mogę doczekać!
Jeszcze musze nosić te przeklęte gumki ;/ Już mi się znudziły ;) , poza tym mam wrażenie że za bardzo mi ściągają żuchwe do tyłu .

Co tam jeszcze... strzyka mi w tyle żuchwy, zazwyczaj rano, po zdjęciu gumek, albo po dłuższym bezruchu. Nie boli ale słychać ;p
W buzi mam brzydko, mowa o miejscu gdzie nacinano... wciąż jest lekko nauchnięty policzek.

Jedzenie - jem wszystko, ale przednie zęby są jeszcze słabe. Poza tym większość jedzenia gromadzi się w bliznach- za siódemkami, co mnie DENERWUJE potwornie !!

Aaaaaa no i najważniejsze! Przytyłam... wole nie stawać na wage bo i tak wiem że za dużo niż powinnam :[ a było tak fajnie lekko :)

30 marzec - piesza do lasu :)

środa, 26 marca 2008

nic dodac nic ująć...

Dzień : 55

opuchlizna nie zeszła... bolą mnie mięśnie żuchwy... buzie otwieram na 3 cm... dużo ziewam - to najlepsze ćwiczenie na rozciągnięcie mięśni...



Różnicy dla znajomych z pracy nie ma... dla mnie jest ogromna, jedzenie to sama przyjemność nie wspomne o łatwości wymawiania "s" "z" "c" itp.
No i profil jak dla mnie jest zupełnie inny !

kiedyś(2006):

dziś(2008):


czwartek, 20 marca 2008

...

:-( chyba potrzebuje pomocy psychologa!!! AAAAAaaaaa !! ;(
stanowczo za długo siedzę w domu...

nadal śpie z otwartą buzią ... niestety. Myślałam że ten problem skończy się po operacji. Ale migdały mają się dobrze, anginy od roku nie miałam...

gumki zakładam tylko na noc... w dzień za dużo ruszam buzią ;p


przytyłam 1 kg!!! :[:[ po świętach biore sie za siebie - only SPORT !
W czerwcu jedziemy w góry a ja mam problem z wejsciem po schodach na pierwsze piętro ;/


z nudów: (ręcznie malowane ) :)

środa, 19 marca 2008

heh... powoli dochodze do siebie

długo śpie... po 13 , czasami nawet 16 godzin. Zaczynam jeść wszystko , nawet gryze orzechy ! Ale ciągle czuje się SŁABA....

chciałabym już pojsc na rower, pobiegać... ale nie tyle co pogoda mi na to nie pozwala to do tego dochodzi zakaz męża! ; może sie poslucham...

nowe fotki...


*profil...


* "na plastusia" :


ogólnie - deprecha!
Pracy dyplomowej pisać mi się nie chce... do pracy mi się wracać we wtorek nie chce (bo tam jest strasznie!!)... codziennie czytam ogłoszenia o prace pisze cv itp ale nikt mnie nie chce :(
dziś to nawet mi przyszła myśl żeby udac sie na casting dla modelek :D haha... w końcu schudłam ponad 10 kg :p
Buzi jeszcze nie otwieram na tyle szeroko by móc śpiewać! Co mnie troche martwi... bo te ćwiczenia na rozciąganie mięśni żuchwy stają się coraz bardziej bolesne :/
Jest mały postęp co do czucia w dolnej wardze... oczywiście stwierdziłam to przy całowaniu :)
Sok pomidorowy i dużo całowania!! hihi
Uczucie: dolna warga i broda - tak jakbym miala polozoną grubą warstwe gipsu, takie sztywne odrętwiałe, ani nie czuć jak jedzenie leży na podbrudku albo herbata sie wylewa z kubka podczas picia :) no i boli jak dotykam ;p
to na tyle...






piątek, 29 lutego 2008

Pierwsze 3 tygodnie

lepsze dni:
- intensywne smarowanie ust wazeliną i polików kremem nawilżającym bo pęka skóra od tego naciągnięcia
- dieta płynna
- i buzia niemowlaka :)



schodzą zielone siniole:



spędzam w łazience dłuższą chwile, więcej się nie da zrobić :D



no i ząbki:

Księżniczka FIONA

Zielenieje!!!

Pierwszy dzień w domu....


poniedziałek wieczorem... antybiotyk jeszcze jest znośny, ale ketanol w postaci sproszkowanej wciągany przez słomkę nawet z 200ml wody jest OHYDNY ! Wole zastrzyki !!!!!!


*a tu już gorszy widok, kilka godzin później (chce do szpitala!!)

dzień PIĄTY

poniedziałek...
czuje się gorzej niż dzień wcześniej... osłabiona i GŁODNA!
Na śniadanie kasza manna z grudami... jedzą ją myszy w kanałach... czekam na mame ma mi coś przywieść do jedzonka..

Obchód się opóźnił... ok 10 wchodzi pani doktor która asystowała przy zabiegu... "wracamy do domu?"
COOO???? JUZZZ???? ;|

niedowierzam

Dwie godziny później otrzymuje do ręki wypis....
Nie czuje się jednak najlepiej. Przyjeżdża po mnie mąż, wpadam w dziwny stan - płacze. Chyba mi szkoda, że to już koniec, że wracam do domu ;|
W szpitalu strajk... jestem ostatnim pacjentem na oddziale od 2 dni... pewnie musieli sie mnie pozbyć :)
Miałam farta... pierwszy raz w życiu miałam takie szczęście! Tym razem strajk lekarzy mnie nie dotyczy ! :)

czekając na wypis, kilka fot:
* moje warunki (jasno niebieski Moj:))


* zmęczona



* hmmm zaczynam robić się zielonkawa



* w drodze do domu, boli mnie cała twarz, źle się czuje... za mocno trzęsie - ah te polskie drogi! :[
sobie trochę płacze... ze szczęścia :)


dzień CZWARTY

Wstaje rano i czuje się ŚWIETNIE! Pierwsza przespana cała noc, bez żadnej pobudki bez bólu ! :)
i taki był cały dzień... uczyłam się jeść przez słomkę, oglądałam tv, szydełkowałam, słuchałam muzyki itd itd :) Na sali zostałam sama więc mi troche nudno było, ale znowu miałam gości posiedzieli pół dnia i jakoś zleciało... :) No i poszłam się wykąpać tak porządnie już a nie po omacku :))

Wieczorem jest najgorzej... boli.

takie se zdjęcia: (bleeeeh)
-sobota wieczór


-niedziela rano

dzień TRZECI

Sobota...
mam dość tej sondy ! Podawanie jedzenia i picia przez sonde jest obrzydliwe. Ja mam sucho w ustach !! :[
Boli mnie gardło tak bardzo że kazałam sobie wstrzyknąć dwa przeciwbólowe! Ale to i tak nic nie dało... w południe gdy rozlewa się zupa marchwiowa ze strzykawki bo źle ją umieściłam w sondzie idę do dyżurki...
Otrzymuje zgode na zdjęcie sondy !! :)
Jako że nie byłam zbyt zajęta jedzeniem i pierwszym sikaniem nie ptrykłam sobie żadnego zdjątka z sondą :(

No i zaczeło się - słomeczkowanie. Siorbanie przez słomkę jest zabawne, szczególnie gdy ma się w buzi pełno gumek i jedzenie nie przechodzi dalej... ale przeżyłam.

W południe wpada mąż ze stosem gazet :)



* przepraszam za to obrzydlistwo :) ale tak włąsnie wygląda wyciąg elastyczny:

i tylko tak delikatnie moge buzie otwierać... w buzi jest pełno strupków, napuchniete poliki przyklejają się do aparatu... płyny do płukania ust są zbawienne :)

dzień DRUGI

Rano zastrzyki a potem "wstajemy!" :|
Czuje się fatalnie, siadam na łózko z pomocą kilku rąk... i mam ochote upaść, ale musze być silna!
Wstaje... idę kilka kroków od łóżka i zawracam spowrotem... ale pielęgniarka kręci głową że za mało :) No to idziemy na sale opatrunkową... wchodzę, jest mi słabo. Widzę fotel stomatologiczny, siadam czym prędzej i co widzę w oknie?! SWOJE ODBICIE!! Pierwszy raz widze sie po zabiegu... tak się siebie przestraszylam że przez kolejne 2 dni widziałam twarz tylko w odbiciu okna... lustra omijałam szerokim łukiem, bo na pewno bym zemdlała widząc kolor twarzy i te rany na ustach, krew.. brrry Odpuściłam sobie pogoń za lustrem, miałam dość po kilku sekundach patrzenie w okno :) Dolna warga była olbrzymia, miałam niedomknięte usta... itd itp każdy przechodzi to inaczej :p

Założyli mi opatrunek i przez dalszą część dnia okładałam się lodem... teściu przyjechał, mąż, potem tato mój, mama... czytałam gazety, gadałam troszke ale zbyt niewygodnie było i się troche opluwałam ;)

30 styczeń 2008 - jade do szpitala

Nie boje się w ogóle, dlaczego? Bo mam już tego kompletnie dość! Strajki ciągłe przekłądanie terminów, aż w końcu mówią ci date ;| Jade z myślą, że jeszcze tego samego dnia wieczorem mogę siedzieć w domu przed telewizorem zajadając się lodami...

Znalazło się łóżko na sali :) Przyjeli mnie!! Całą środe pękam z nudów... wywiady z lekarzami przeróżnymi, wizyty studentów którzy oglądają mnie z każdej strony, wymieniają łacińskie nazwy bla bla...

Moge jeść do 22. Mama nazwoziła mi soczków, bułek, jogurtów.. a mi się w ogóle jeść nie chce!

Rano każą mi się wykąpać, dają głupiego Jasia i zamiast szaleć - zasypiam :) Pamiętam jak przyszli po mnie kazali rozebrać się i przejść na wąskie łóżko z kółeczkami :) Jedziemy.... ojej jej jej jak my długoooo jechaliśmy, w windzie byliśmy potem jakimiś korytarzami dziwnymi wąskimi z wysokim sufitem albo zwidy miałam :)
A potem już tylko głowa pani anestezjolog nade mną i pytanie "chce ci się spac?" A ja tylko zamykam oczy... jeszcze słowa "a to dobrze..." i niech się dzieje co chce :)

Budze się.... pełno ludzi... i mama! siedzi na krzesełku obok mnie i trzyma za rączkę ! Serducho mi pika szybciej w maszynie ... w dyżurce ciągle ktoś chodzi zagląda przez szybe patrzy na mnie... i zegar na ścianie, pod sufitem... 13...
3 godziny mnie nie było...
zasypiam... budze się... godz 15... zasypiam... budze się, w dyżurce zasłonili rolety nie ma pikające serducha... jest tylko mama i cisza... i ta rurka w nosie i plastry na rękach ... "co to ?" pytam mame... i zasypiam...


* ściągają mi krew z żołądka przez sonde
* odsysają mi dodatkowo krew z buzi za pomocą ssaka... każą mi to wypluwać ale jakoś dziwnie nie mam szpary między zębami wszystko zaciśnięte.. język nie ma gdzie się podziać. jakos dziwnie :)
* zasypiam

"w kolorze szarości... "

* heh, efekt końcowy leczenia ortodontycznego (niestety nie posiadam wcześniejszych zdjęć a szkoda bo efekt jest niesamowity! ) Przygotowanie ortodontyczne na piątke! :)
naturalne zagryzienie zębów


* a tutaj sobie ruszam żuchwą i ustawiam ją w linii środkowej zgryzu, dzięki temu widać jak bardzo wysunięta jest moja żuchwa




* no i moje migdałki , które wzbudziły niepokój, chciano z tego powodu odwołać zabieg:


* ponura Ja:

kilka zdjęć..

Tu wcale nie jestem naburmuszona na jaką wyglądam ... takiego uroku dodaje progenia nawet jeśli czujesz się najszczęśliwszą osobą na świecie :



Takiego odruchu nabrałam po założeniu dolnego aparatu. Z dnia na dzień czułam jak zęby zmieniają swoje położenie a tym samym moja progenia staje się bardziej widoczna... pewnie długo nie będę mogła się tego wyzbyć :)